Mistyfikacja

wtorek, 16 Sierpień 2011

W sierpniu 1940 roku Wyszków i okolice stały się planem filmowym niemieckiej machiny propagandowej.

fot. archiwum

Przedwojenny rynek w Wyszkowie tętnił życiem. Widok od strony rzeki Bug

Po raz pierwszy o tym zdarzeniu pisaliśmy w grudniu 2009 r. w siódmym odcinku cyklu. Wówczas to nasz rozmówca, Mirosław Powierza, badacz lokalnej historii, pracownik miejskiej biblioteki opowiedział historię o nakręconym w Wyszkowie niemieckim filmie. Więcej szczegółów na jego temat można znaleźć w książce Eugeniusza A. Daszkowskiego pt.  „Wyszkowskie wspomnienia”. Autor jako mały chłopiec był naocznym świadkiem tamtych wydarzeń. To, co zapamiętał z wizyty niemieckich filmowców zawarł w oddzielnym rozdziale książki, który poniżej w całości cytujemy.

„Niemiecka filmowa mistyfikacja ze zdobywania Wyszkowa”
Wojska niemieckie, po zaciętych walkach na linii Bugu, sforsowały rzekę naprzeciw Drogoszewa i 8 września 1939 roku wkroczyły do zniszczonego bombardowaniami miasta. Na rynku rozstrzelali dużą grupę złapanych Żydów, a następnie przy użyciu miotaczy ognia zniszczyli resztę ocalałych i niedopalonych domów, dokonując w ten sposób całkowitej zagłady miasta. Wehrmacht wziął w swe posiadanie czerwony, przestronny gmach szkoły powszechnej, żandarmeria – willę Cudnego. Wszystkie wypalone ulice otrzymały dodatkowo niemieckie nazwy. Rozpoczął się nowy etap okupacyjnego życia zniszczonego Wyszkowa.
Jakież więc było nasze zdziwienie, gdy w sierpniu 1940 roku, a więc prawie po roku od zajęcia miasta, zjechała do Wyszkowa duża kolumna samochodowa z ekipami mundurowych i cywilnych pracowników, która na ulicy Kościuszki wkopała drogowskaz tylko z polską nazwą, a następnie zaczęła montować drewniane atrapy spalonych domów i sklepów z polskimi szyldami. Ponieważ ze spalonej Komunalnej Kasy Oszczędnościowej zachowały się solidne mury, te same do dzisiejszego dnia, pokryto ten jeden dom dachem, wstawiono okna i przybito nad wejściem do wypalonej ruiny duży srebrzysty napis KKO, a poniżej całą przedwojenną nazwę. Żeby ulica wyglądała ciekawiej – w wykopane doły przeniesiono całe duże zielone drzewa, które prowizorycznie „zasadzono”, przydając nimi ulicy wdzięku i zasłaniając niepożądane dziury po spalonych domach.

fot. archiwum


Dopiero kiedy zajechały samochody z kamerami, Niemcy zaczęli filmować tę „nową” ulicę Kościuszki z frontowymi ścianami sklepów i „domów” podpartych belkami – zorientowaliśmy się, że okupant kręci film ze zdobycia i wkroczenia Niemców do Wyszkowa w 1939 r. Ulica Kościuszki doszczętnie przecież zniszczona w tej drewnianej scenerii z „odbudowaną Komunalną Kasą Oszczędności” i zielonymi na razie drzewami, wyglądała dla potrzeb niemieckich filmowców zupełnie nieźle, chociaż poza KKO w niczym nie przypominała przedwojennej.
Jeszcze większe wrażenie zrobiły na nas z bratem szwadrony polskiej kawalerii, które nadciągnęły od strony Pułtuska i pod lipami naszego ogrodu zmierzały w kierunku Góry Choinkowskiej. Początkowo byliśmy przekonani, że to Polacy wzięci do niewoli, gdyż za ułanami jechały motory z Niemcami, różnego rodzaju samochody, a później czołgi. Dopiero, gdy usłyszeliśmy rechot niemieckich jeźdźców, zrozumieliśmy, że mamy do czynienia z przebierańcami dla potrzeb nakręcanego filmu. Nie mogliśmy tej okazji przegapić. Koniecznie chcieliśmy zobaczyć, co będzie działo się dalej. Ponieważ droga do Rybienka została od strony przejazdu kolejowego czasowo zamknięta przez Niemców na motocyklach, przeszliśmy Ogrodem Senatorskim nad sam Bug, gdzie z pozycji zniszczonego  mostu mieliśmy wgląd na szeroką panoramę Góry Choinkowskiej. Tu Niemcy postanowili rozegrać pierwszy akt swego filmu z przekraczania Bugu i zdobywania Wyszkowa.
Czołgi niemieckie z wyraźnie odmalowanymi czarnymi krzyżami zajęły pozycję na dole pod Górą Choinkowską, skryte częściowo w wysokiej wiklinie. Na górze w lasku zgrupowały się szwadrony. Spod końskich kopyt unosił się żółty kurz. Rozstawione kamery na samochodach obejmowały cały plan rozciągający się od rzeki po wysoki las.

fot. archiwum

Zniszczony we wrześniu 1939 r. Wyszków


Wreszcie wystrzelono w górę rakietę i w huku wystrzałów oraz dymu, ruszyły czołgi znad Bugu pod Górę Choinkowską. Z lasku zaś wyskoczyły konne szwadrony z „polskimi” ułanami pochylonymi do przodu z lancami i szablami uniesionymi do góry. Niósł się okrzyk – huraaa! Konie przewracały się już przy zjeździe z góry. Padali „zabici” Polacy w morderczym, nierównym pojedynku ze stalową nawałnicą posuwającą się do przodu z chrzęstem gąsienic i wystrzałami działek oraz karabinów maszynowych. Pojedynczy jeźdźcy dopadali czołgów i cięli szablami po lufach działek, ażeby za chwilę legnąć przeszyci serią na zielonej murawie. Konie bez jeźdźców rozbiegały się na wszystkie strony, wyłapywane już poza kamerami. Pojedynczy, żywi ułani z podniesionymi rękami poddawali się do niewoli. Ten atak był powtarzany dwa razy. Pierwszy raz w życiu widziałem na żywo, jak kręci się film. W ten sposób przygotowywano dla niemieckiego widza, a pewnie i dla kronik światowych obraz zwycięskiej wojny, w tym wypadku ze zdobywania Wyszkowa. Następnie czołgi i motory jechały ulicą Kościuszki, prowadzono „polskich” jeńców w mundurach ułańskich, a polscy cywile (przebrani Niemcy), albo rzeczywiście spędzeni dla potrzeb filmu z uśmiechem witali wkraczających zdobywców.
Myślę, że ten propagandowy film był nie tylko pokazywany w Niemczech i pewnie widzowie przyjmowali go jako prawdziwy epizod wojenny, ukazujący przewagę niemieckiej machiny wojennej i głupotę konnych szwadronów polskich, atakujących czołgi szablami.
Kilka lat temu oglądałem kadry z tego filmu kręconego w Wyszkowie w seryjnym filmie historycznym o II wojnie światowej, w którym wykorzystano materiały z niemieckich kronik wojennych. Nie było żadnego komentarza, że jest to mistyfikacja filmowa.
Zapewne do dziś rolki z tego filmu leżą gdzieś w archiwach sprawiając wrażenie prawdziwego dokumentu. Ciekaw jestem, czy starzy wyszkowianie pamiętają dokładnie ten epizod wojenny, ponieważ Niemcy dość długo przygotowywali się starannie do nakręcenia tego filmu. Drewniane atrapy zostały zdemontowane, a uschnięte drzewa w ramach prac szarwarkowych pocięto na kawałki. Ulica Kościuszki powróciła do wojennego wyglądu.
Myślę, że podobnych filmów od początku wojny Niemcy nakręcili wiele we wszystkich po kolei podbijanych krajach. Wyszków już na samym początku posłużył im za plan filmowy do nakręcenia wyreżyserowanego zdobycia naszego miasta.

Oprac.
Marek Filipowicz
Justyna Pochmara

Kategoria: Wyszków znany i mniej znany

Możesz śledzić komentarze tego wpisu przy pomocy kanału RSS 2.0. Możesz zostawić komentarz lub wysłać sygnał trackback ze swojego bloga.

Zostaw odpowiedź


Liczniki